Bieg Tropem Wilczym w Lubinie – sport i historia – ZDJĘCIA

Na trasie Biegu Tropem Wilczym w Lubinie stanęło 300 osób. Pokonały dystans 1963 metry. Bieg nie był nastawiony na wyścigi, ale na symboliczne zmagania ramię w ramię, by oddać hołd Żołnierzom Wyklętym. Udział wzięły całe rodziny.
– Biegniemy by się zrelaksować, ale też by uczcić Żołnierzy Wyklętych, którzy walczyli po II wojnie światowej. To świetny sposób by przedstawić historię. Dzieci zapoznają się z tym dlaczego tu jesteśmy. To nauka interaktywna. Bieganie dla nas to okazja do odprężenia się. Zachęcamy do uczestnictwa do cosobotnich biegów Parkrun. Wszelkie ćwiczenia dają nam energię do życia – mówił Karolina Bajger i Ewelina Wojtaszyk-Zyguła z Lubina.
Biegaczom towarzyszyli członkowie rodzinnej grupy rekonstrukcyjnej.
– Zaczynaliśmy ponad 2 lata temu przy okazji właśnie Biegu Tropem Wilczym. Ciężko nam było, bo opóźniła nas pandemia. Nie było imprez więc nie mieliśmy jak wyjść do ludzi. Teraz się pojawiamy. Ostatnio byliśmy na biegu z okazji rocznicy Powstania Warszawskiego. Wtedy było nas dużo. Dziś jesteśmy ubrani tak, jak Żołnierze Wyklęci wtedy. Mamy broń z przekroju całej II wojny światowej. Tamci żołnierze posługiwali się tym, co udało im się pozyskać. To wyposażenie wojsk niemieckich, sowieckich i polskich. Mamy też radiostację polową, jaką posługiwano się wówczas, by się komunikować. Żołnierze Wyklęci posługiwali się tym, co udało im się pozyskać od wroga – mówili Radosław Kobyłecki i z Fundacji Pasjonatów Historii i Stowarzyszenia rodzinnej Grupy Rekonstrukcyjnej.





































































